niedziela, 7 września 2014

W końcu pozytyw:)

Jak już wcześniej pisałam kupiliśmy z mężem działeczkę 306 m2. kupiliśmy ją w miarę tanio, jak na działki ROD ( jeszcze nie wiedziałam czemu :) ), bez licytacji , od kobiety której zmarł ojciec i chciała się jak najszybciej pozbyć tej działki. Nie oglądaliśmy jej dokładnie, bo była strasznie zarośnięta, 1.5 metra krzaki, więc wszystko zasłaniały. Ale że dobra lokalizacja i dość fajny wymiar 10/30 to ja się na nią napaliłam i mąż uległ.  Dopiero po podpisaniu umowy, zapłaceniu, dostaliśmy kluczyki od furtki i się zaczęło. Mąż wykarczował trawę, a tu altanka, ale jaka, (wiedzieliśmy że do wyburzenia, ale nie wiedzieliśmy że facet był zbieraczem śmieci wszelakich, od drewna po plastik, ciuchy i złom) masakra. mąż załamany , ale cóż wziął się do roboty, może do następnych wakacji się ją sprzątnie. Już wyjechał 1 kontener, będą jeszcze 2 . Wyjechały też dwa samochody z drewnem, a jest drewna jeszcze na co najmniej 3 lub 4 samochody. Koszmar, mam nadzieję że trud się opłaci, i za rok będziemy się z tego śmiać. A wczoraj w końcu znaleźliśmy na działce coś wartościowego. To znaczy wartościowego dla mnie:) Trzy , cudowne, metalowe konewki, już się cieszę na myśl o ich renowacji:)

A to już mniej pozytywnie:) Hi Hi Hi. Fajna działeczka nie?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...